TRX to jeden z najbardziej skrajnych pickupów, jakie kiedykolwiek trafiły do seryjnej produkcji. Dla mnie ram trx jest bardziej fabryczną zabawką do szybkiej jazdy po piachu i szutrze niż klasyczną terenówką, ale właśnie w tym tkwi jego sens: łączy brutalne osiągi z zawieszeniem i geometrią, które nie kończą się po pierwszym zjeździe z asfaltu. Poniżej rozkładam ten model na czynniki pierwsze: od możliwości w terenie, przez osiągi, po realia zakupu i utrzymania w Polsce.
Najważniejsze fakty o tym modelu
- To pełnowymiarowy pickup performance, który najlepiej czuje się na piachu, szutrze i szybkich bezdrożach.
- Najmocniejsze egzemplarze miały 702 KM, 650 lb-ft i przyspieszenie do 60 mph w 4,5 s.
- Produkcja zakończyła się po 2024 roku, więc w 2026 roku szukasz głównie aut używanych albo sprowadzanych.
- W Polsce trzeba liczyć się z wysokim spalaniem, drogimi oponami i kosztownym importem.
- Najbliższą nową alternatywą w gamie Ram jest RHO, ale to już inna filozofia napędu.
Dlaczego ten model stał się punktem odniesienia
W praktyce TRX był odpowiedzią na pytanie, jak ma wyglądać pickup, który nie tylko wygląda groźnie, ale naprawdę jedzie jak maszyna z kategorii „za dużo wszystkiego”. Sercem auta był doładowany 6,2-litrowy HEMI V8, a cała koncepcja opierała się na prostym założeniu: ma być szybki, głośny, odporny i gotowy na teren bardziej niż większość zwykłych pickupów.
| Parametr | Wartość | Co to oznacza w praktyce |
|---|---|---|
| Silnik | 6.2 V8 z kompresorem | bardzo mocny, natychmiastowy charakter i wyraźna reakcja na gaz |
| Moc | 702 KM | pickup, który nie udaje sportowca, tylko nim jest |
| Moment obrotowy | 650 lb-ft | mocne wyjście z niskich obrotów i świetna elastyczność |
| 0-60 mph | 4,5 s | osiągi, których w tej klasie zwykle się nie spodziewa |
| Status w 2026 | po zakończeniu produkcji | rynek używany i import, nie salonowy zakup „od ręki” |
To ważne, bo w 2026 roku nie patrzymy już na nowy model z cennika, tylko na auto, które stało się częścią rynku kolekcjonersko-emocjonalnego. I właśnie dlatego najciekawsze jest to, co potrafi poza asfaltem, bo tam ten pickup pokazuje swoją prawdziwą twarz.

Jak radzi sobie w terenie i co daje przewagę na piachu
Największy paradoks tego auta polega na tym, że jego moc ma sens tylko wtedy, gdy zawieszenie pozwala ją wykorzystać na nierównej nawierzchni. Tu nie chodzi o wjazd na leśną drogę i powolne pełzanie między koleinami. Ten pickup został zrobiony pod szybkie, twarde, czasem bardzo brutalne odcinki, gdzie liczy się trakcja, stabilność i odporność na dobicie zawieszenia.
Zawieszenie, które nie kończy zabawy po pierwszym dołku
Ram postawił na układ Bilstein Black Hawk e2, czyli elektronicznie sterowane amortyzatory, które reagują na warunki jazdy i potrafią zmieniać charakter pracy w czasie rzeczywistym. W praktyce daje to coś więcej niż marketingowy efekt: auto mniej się wybija, lepiej trzyma koła przy podłożu i nie sprawia wrażenia, że zaraz rozsypie się na poprzecznych nierównościach.
- Prześwit: 11,8 cala, czyli około 30 cm.
- Skok zawieszenia z przodu: 13 cali, czyli około 33 cm.
- Skok zawieszenia z tyłu: 14 cali, czyli około 35,6 cm.
- Rama: konstrukcja oparta na wysokowytrzymałej stali, co poprawia sztywność i odporność.
Te liczby robią różnicę tam, gdzie zwykły pickup zaczyna podskakiwać i tracić kontakt z podłożem. Im większy skok zawieszenia, tym lepiej koła „kopiują” teren i tym dłużej auto utrzymuje trakcję. To właśnie dlatego TRX nie jest tylko szybką ciężarówką, ale naprawdę sprawnym autem do jazdy po pustyni, szutrze i rozjechanych drogach. To prowadzi do trybów jazdy, które nie są dodatkiem, tylko częścią całej koncepcji.
Przeczytaj również: Jakie opony wybrać do Jeep WJ po lift 2 cale, aby uniknąć problemów?
Tryby jazdy, które robią więcej niż zmiana koloru ekranu
W tym modelu tryby jazdy mają sens praktyczny, a nie kosmetyczny. Zmieniają reakcję przepustnicy, pracę skrzyni, podział momentu i zachowanie kontroli trakcji. To dlatego tryb Baja nie jest tylko efektowną nazwą, a Rock nie służy do jazdy po parkingu pod sklepem.
- Snow ogranicza uślizg kół na śliskiej nawierzchni.
- Mud/Sand pomaga utrzymać trakcję na luźnym podłożu.
- Rock wspiera wolną jazdę po przeszkodach i większych kamieniach.
- Baja jest przeznaczony do szybkiej jazdy po trudnym terenie.
- Custom pozwala złożyć własny zestaw ustawień pod styl jazdy.
Ja w tym miejscu zawsze dopowiadam jedno: to nadal jest ogromny, ciężki pickup. W ciasnym lesie, na wąskiej górskiej drodze albo w mieście jego gabaryty nie znikają. Przewaga pojawia się dopiero wtedy, gdy teren naprawdę zaczyna pracować przeciwko kierowcy, a nie tylko wygląda groźnie. I właśnie wtedy warto spojrzeć na napęd, elektronikę oraz wyposażenie kabiny, bo tam kryje się druga połowa tej historii.
Silnik i wyposażenie, które robią różnicę
Największym magnesem jest oczywiście 6,2-litrowy V8 z kompresorem. To nie jest zwykłe doładowanie „na papierze”, tylko rozwiązanie, które daje bardzo szybkie budowanie ciśnienia i natychmiastowe wrażenie siły. W praktyce kierowca dostaje auto, które reaguje od razu, a nie dopiero po chwili zastanowienia. Do tego dochodzi 8-biegowy automat TorqueFlite, który pomaga wykorzystać moment bez szarpania i bez sztucznego wrażenia ciężkiej, ociężałej skrzyni.
| Element | Dlaczego ma znaczenie |
|---|---|
| 8-biegowy automat TorqueFlite | lepiej przenosi ogromny moment i utrzymuje auto w dobrej strefie pracy |
| Performance pages | pokazują m.in. parametry silnika, doładowanie i dane jazdy w czasie rzeczywistym |
| 14,5-calowy ekran Uconnect | ułatwia obsługę auta i czytelnie pokazuje ustawienia off-road |
| 19-głośnikowy Harman Kardon | podnosi komfort, gdy samochód ma być też wygodny na co dzień |
| Selec-Speed Control | pomaga utrzymać stałą prędkość w trudnym terenie przy włączonym 4WD Low |
Warto też pamiętać, że to nie jest auto zbudowane wyłącznie pod show. Ma sensowną elektronikę bezpieczeństwa, kamerę 360 stopni i szereg systemów wspierających manewrowanie czymś tak dużym. Tyle że za tę mieszankę komfortu i brutalności płaci się później przy dystrybutorze i w serwisie, więc naturalnie przechodzę do pieniędzy.
Ile kosztuje w Polsce i jak wygląda rynek
W 2026 roku nie patrzysz już na salonowy cennik, tylko na rynek wtórny i import. Na Otomoto widać dziś bardzo szeroką rozpiętość: od około 150 tys. zł za egzemplarze z większym przebiegiem albo historią napraw, aż po 500-700 tys. zł za limitowane wersje, auta po dopracowanym tuningu lub sztuki z bardzo niskim przebiegiem. To jeden z tych przypadków, w których sama cena ogłoszenia mówi naprawdę niewiele.
| Budżet | Co zwykle trafia się na rynku | Na co zwrócić uwagę |
|---|---|---|
| 150-250 tys. zł | starsze egzemplarze, większy przebieg, auta po importach lub naprawach | historia szkód, stan ramy, kompletność wyposażenia, koszty doprowadzenia |
| 250-450 tys. zł | dbałe egzemplarze z lepszym wyposażeniem i mniejszym przebiegiem | oryginalność modyfikacji, serwis, stan opon i hamulców |
| 450 tys. zł i więcej | edycje specjalne, auta kolekcjonerskie, niskie przebiegi, mocno dopracowane sztuki | czy cena wynika z realnej rzadkości, a nie z samego opisu ogłoszenia |
Do tego dochodzi jeszcze koszt utrzymania, który potrafi zaskoczyć bardziej niż sama cena zakupu. Według EPA spalanie wynosi około 10 mpg w mieście i 14 mpg na trasie, czyli mniej więcej 23,5 i 16,8 l/100 km. W polskich warunkach, przy normalnej jeździe mieszanej, trzeba uczciwie liczyć okolice 20 l/100 km, a przy krótkich odcinkach, zimie albo ciężkiej nodze wynik robi się jeszcze mniej przyjazny.
- Paliwo: bardzo wysokie zużycie w mieście i przy dynamicznej jeździe.
- Opony: duże, szerokie i drogie, zwłaszcza jeśli jeździsz w terenie.
- Hamulce: ciężkie auto i moc oznaczają szybsze zużycie eksploatacyjne.
- Import: transport, cło, VAT, akcyza i przeróbki pod europejskie realia potrafią mocno podbić koszt końcowy.
W praktyce oznacza to jedno: TRX kupuje się sercem, ale liczy się go kalkulatorem. To dobry moment, żeby zestawić go z tym, co Ram oferuje dziś jako nową, bardziej logiczną alternatywę.
TRX czy RHO w 2026
Jeśli interesuje Cię mocny pickup Ram, to w 2026 roku bardzo szybko trafisz na RHO. I dobrze, bo to uczciwa alternatywa dla kogoś, kto chce nowy samochód z gwarancją, nowocześniejszym napędem i niższym progiem wejścia. Ale to nie jest po prostu „mniej mocny TRX”. To inna filozofia.
| Cecha | TRX | RHO | Wniosek |
|---|---|---|---|
| Silnik | 6.2 V8 z kompresorem | 3.0 I6 twin-turbo | TRX jest bardziej brutalny i bardziej emocjonalny |
| Moc | 702 KM | 540 KM | TRX ma wyraźną przewagę w czystych osiągach |
| Moment obrotowy | 650 lb-ft | 521 lb-ft | TRX lepiej buduje to „kopnięcie”, którego oczekuje się od ikony |
| Status zakupu | używany lub importowany | nowy model | RHO wygrywa praktycznością i dostępnością |
| Charakter | kolekcjonerski, głośny, old-schoolowy | nowocześniejszy, bardziej racjonalny | wybór zależy od tego, czy chcesz ikonę, czy po prostu bardzo mocnego pickupa |
Ja widzę to tak: jeśli priorytetem jest nowy samochód, łatwiejsza eksploatacja i świeższa technologia, RHO ma więcej sensu. Jeśli natomiast chcesz mieć ostatni wielki V8-owy manifest i nie przeszkadza Ci import, spalanie oraz koszt utrzymania, TRX pozostaje znacznie bardziej charakterystyczny. A przed wpłatą zaliczki warto sprawdzić rzeczy, które potrafią zamienić dobry zakup w kosztowną pułapkę.
Co sprawdziłbym przed zakupem, zanim dam zaliczkę
Gdybym wybierał taki egzemplarz dla siebie, zacząłbym od weryfikacji historii, a dopiero potem patrzył na kolor, felgi i listę dodatków. W tym aucie najważniejsze są detale, których na zdjęciach często nie widać, a które potrafią zrobić różnicę między świetnym zakupem a projektem bez końca.
- Rama i geometria - sprawdź ślady napraw, korozji, skrzywień i wszelkich niefabrycznych spawów.
- Zawieszenie - oceń stan amortyzatorów, wycieków i luzów, bo to jeden z najdroższych elementów eksploatacji.
- Doładowanie i chłodzenie - przy kompresorze liczy się szczelność, temperatury i brak dziwnych odgłosów pod obciążeniem.
- Skrzynia i napęd - 8-biegowy automat, mosty i wał powinny pracować płynnie, bez szarpnięć i wyraźnych stuków.
- Opony i hamulce - w takim aucie to nie są drobne wydatki, tylko regularny i kosztowny element budżetu.
- Elektronika po imporcie - warto sprawdzić światła, systemy bezpieczeństwa, multimedia i poprawność przeróbek pod rynek europejski.
- Serwis i modyfikacje - każdy tuning bez dokumentacji zwiększa ryzyko, że płacisz za cudzą fantazję, a nie za sprawne auto.
Jeśli miałbym to zamknąć jednym zdaniem, powiedziałbym tak: to świetny wybór dla kogoś, kto naprawdę chce ekstremalnego pickupa do terenu i akceptuje koszt wejścia, ale słaby pomysł dla kierowcy, który liczy na rozsądną eksploatację. Ja traktowałbym ten model jako emocjonalny zakup z dużą dawką praktyczności w terenie, a nie jako zwykły samochód do wszystkiego.