Maxus pickup nie jest dziś jednym modelem, tylko dwoma bardzo różnymi odpowiedziami na to samo pytanie: jak połączyć pracę, teren i codzienną wygodę. W gamie są zarówno klasyczny diesel T60 MAX, jak i elektryczny eTerron 9, więc wybór zależy mniej od samego znaczka, a bardziej od tego, czy auto ma ciągnąć, wozić ładunek, dojeżdżać do miasta, czy regularnie zjeżdżać z asfaltu. Poniżej rozkładam ten segment na czynniki pierwsze, żeby było jasne, gdzie Maxus faktycznie daje przewagę, a gdzie lepiej zachować chłodną głowę.
Najkrótsza odpowiedź jest prosta: w gamie Maxusa liczą się dziś dwa bardzo różne pick-upy
- T60 MAX to bardziej klasyczne narzędzie pracy: diesel, 4x4, ładowność 1050 kg i uciąg do 3,5 t.
- eTerron 9 stawia na elektryczny napęd, 442 KM, 700 Nm i komfort bliższy nowoczesnemu SUV-owi niż surowej terenówce.
- W terenie ważniejsze od samej mocy są: prześwit, kąty natarcia i zejścia, blokady, ogumienie oraz masa auta.
- Oba modele mogą holować do 3,5 t, ale przy ciężkiej przyczepie diesel jest zwykle mniej kłopotliwy w planowaniu trasy.
- Jeśli masz ładowanie w bazie i jeździsz dużo po mieście, elektryk zaczyna mieć bardzo sensowny profil użytkowy.
- Jeśli pick-up ma pracować w błocie, na budowie i w trasie bez kombinowania, T60 MAX jest bardziej przewidywalny.
Co dziś oznacza pickup Maxusa na polskim rynku
Patrzę na tę markę przede wszystkim przez pryzmat zastosowania. W Polsce nie ma jednego „uniwersalnego” pick-upa Maxusa, tylko dwie sensownie różne koncepcje. T60 MAX to klasyczny roboczy diesel 4x4, a eTerron 9 idzie w stronę komfortu, mocy i nowoczesnej elektryfikacji.
To ważne, bo wielu kupujących szuka nie tyle samego pick-upa, ile auta, które zastąpi SUV-a, busa i lekką terenówkę jednocześnie. Taki kompromis działa tylko wtedy, gdy dobrze dobierzesz wersję do stylu jazdy. Jeśli auto ma być codziennym wołem roboczym, inne cechy będą priorytetem niż wtedy, gdy chcesz nim dojeżdżać do miasta, a w weekend zjeżdżać na leśne drogi.
W praktyce to nie jest segment dla ludzi, którzy chcą tylko „dużego auta”. Tu liczy się konkret: ładowność, uciąg, geometria w terenie, a czasem także możliwość ładowania narzędzi czy sprzętu z auta. Gdy to sobie uporządkujesz, łatwiej przejść do uczciwego porównania obu modeli.
Który wariant lepiej pasuje do pracy i jazdy w teren
Jeśli spojrzeć na liczby bez marketingowych ozdobników, różnice są bardzo czytelne. T60 MAX celuje w prostszą, bardziej użytkową stronę segmentu, a eTerron 9 w moc, komfort i elektryczną wszechstronność. W testach terenowych Maxusa oba auta pokazały, że potrafią wyjechać poza asfalt, ale robią to z innym charakterem.
| Cecha | T60 MAX | eTerron 9 |
|---|---|---|
| Napęd | 2.0 diesel bi-turbo, 218 KM, 500 Nm, 4x4, automat 8-biegowy | 2 silniki elektryczne, 442 KM, 700 Nm, 4x4 |
| Ładowność | 1050 kg | 620 kg |
| Holowanie | 3500 kg | 3500 kg |
| Prześwit i teren | 230 mm, kąty 29° i 26°, brodzenie do 550 mm, blokada tylnego dyfra | Aktywny prześwit do 300 mm, tryby terenowe ATS 3.0, zawieszenie pneumatyczne |
| Zasięg i tankowanie | Średnie zużycie 9,1 l/100 km WLTP | Akumulator 102 kWh, do 430 km WLTP, szybkie ładowanie DC w ok. 40-42 min od 20 do 80% |
| Praktyczność | Typowy pick-up roboczy, prostszy w długich trasach i przy częstym holowaniu | Więcej komfortu, 236 l przedniego bagażnika i funkcja V2L do zasilania urządzeń |
Wniosek jest prosty: T60 MAX wygrywa użytkowością, a eTerron 9 mocą i nowoczesnością. Oba mają uciąg 3,5 t, ale w praktyce diesel jest mniej zależny od planowania ładowania i bardziej przewidywalny przy ciężkiej przyczepie. Z kolei elektryk daje lepszy start, większą kulturę pracy i bardzo mocny pakiet komfortu, który doceni każdy, kto spędza za kierownicą całe dnie.
Euro NCAP przyznał eTerronowi 9 pięć gwiazdek, więc to nie jest tylko efektowny gadżet do folderu. W tej klasie bezpieczeństwo zaczyna mieć realne znaczenie, bo ciężki, wysoki samochód użytkowy musi być dobrze opanowany nie tylko w terenie, ale też na trasie i w mieście. I właśnie dlatego warto spojrzeć na to, co naprawdę robi różnicę poza samym napędem.

Co naprawdę decyduje o możliwościach w terenie
Na bezdrożach nie wygrywa sam napęd, tylko cały zestaw cech: geometria nadwozia, trakcja, zawieszenie, opony i masa auta. To dlatego pick-up, który na papierze wygląda „terenowo”, w realu może się szybko poddać na koleinach albo stromym zjeździe. Ja zawsze zaczynam właśnie od tych elementów, a dopiero później patrzę na moc.
Prześwit, kąty i masa
T60 MAX ma 230 mm prześwitu, kąty natarcia i zejścia odpowiednio 29° i 26° oraz możliwość brodzenia do 550 mm. To zestaw, który już pozwala sensownie zjechać z szutru, wjechać na plac budowy albo przebić się przez bardziej rozjeżdżoną drogę dojazdową. W eTerronie 9 Maxus Polska podaje aktywny prześwit do 300 mm, a to oznacza, że auto jest lepiej przygotowane do nierówności, choć jego charakter nadal pozostaje bardziej komfortowy niż surowo terenowy.
W praktyce wyższy prześwit pomaga, ale nie rozwiązuje wszystkiego. Jeśli pod kołami masz błoto, śliską trawę albo luźny piach, opony i sposób pracy napędu często znaczą więcej niż kolejne kilkadziesiąt koni. To właśnie tu wyraźnie widać, czy konstrukcja jest tylko „wysoka”, czy faktycznie przemyślana pod teren.
Napęd i kontrola trakcji
T60 MAX korzysta z dołączanego 4x4, skrzyni rozdzielczej BorgWarner i blokady tylnego mechanizmu różnicowego. To klasyczny, sprawdzony układ, który daje kierowcy większą kontrolę w trudnym gruncie i nie zmusza do ciągłego polegania wyłącznie na elektronice. W cięższych warunkach to nadal bardzo cenna zaleta.
eTerron 9 idzie inną drogą. Ma dwa silniki, napęd na cztery koła, tryby terenowe ATS 3.0 i pneumatyczne zawieszenie. W praktyce oznacza to płynne zarządzanie trakcją i bardzo wysoką kulturę pracy. Nie traktowałbym go jednak jak klasycznej terenówki na ekstremalne przeszkody. To raczej mocny, nowoczesny pick-up do zadań mieszanych, który dobrze czuje się na dojazdówkach, nieutwardzonych drogach i przy holowaniu.
Przeczytaj również: Filtr kabinowy jeep cherokee kj – gdzie go znaleźć i jak dbać o jakość powietrza
Zawieszenie i ogumienie
Tu bardzo łatwo popełnić błąd zakupowy. Wielu kierowców patrzy na napęd, a potem okazuje się, że fabryczne opony są zbyt szosowe, a zawieszenie zbyt nastawione na komfort. W terenie opony typu A/T, czyli all-terrain, potrafią zrobić większą różnicę niż dodatkowy tryb jazdy w komputerze pokładowym. Minusem jest trochę większy hałas i zwykle wyższe opory toczenia, ale za to zyskujesz lepszą trakcję na luźnej nawierzchni.
Do tego dochodzi kwestia obciążenia. Samochód załadowany, z pasażerami i sprzętem, zachowuje się w terenie inaczej niż pusty egzemplarz z salonu. Dlatego ten temat płynnie prowadzi do pytania, które kupujący zadają najczęściej: czy w takiej klasie lepszy będzie diesel, czy elektryk.
Elektryk czy diesel w codziennej eksploatacji
To nie jest ideologiczny spór, tylko praktyczny wybór. Diesel i elektryk rozwiązują inne problemy, więc nie ma jednej poprawnej odpowiedzi. Ja patrzę na to przez trzy pryzmaty: zasięg operacyjny, dostęp do infrastruktury i charakter pracy auta.
- T60 MAX jest prostszy w użyciu, gdy auto ma codziennie wozić ciężki ładunek, ciągnąć przyczepę i pracować z dala od ładowarek.
- eTerron 9 wygrywa, jeśli ważna jest cisza, wysoka moc od zera, możliwość ładowania w bazie i wygoda w ruchu miejskim.
- V2L, czyli zasilanie urządzeń z akumulatora auta, to bardzo praktyczna funkcja przy pracy w terenie, na biwaku albo na placu budowy.
Na papierze oba auta holują do 3,5 t, ale w realnym użytkowaniu diesel jest po prostu mniej wymagający logistycznie. Elektryk wymaga planowania, zwłaszcza wtedy, gdy ciągniesz ciężką przyczepę albo poruszasz się zimą po trasach o dużej zmienności temperatur i przewyższeń. Z drugiej strony eTerron 9 potrafi działać jak bardzo duża, cicha i mocna baza mobilna, a to przy pracy serwisowej, eventowej czy rekreacyjnej bywa naprawdę mocnym argumentem.
Jeśli więc ktoś pyta mnie, co wybrać do firmy, odpowiadam tak: przy dużym, nieprzewidywalnym obciążeniu lepiej wygląda diesel, a przy mieszanym scenariuszu, własnej ładowarce i jeździe po mieście elektryk zaczyna mieć coraz więcej sensu. Zanim jednak podejmiesz decyzję, warto sprawdzić kilka rzeczy, których nie widać w katalogu.
Na co zwrócić uwagę przed zakupem w 2026 roku
W tym segmencie nie kupuje się auta „na oko”. Ja zawsze patrzę na to w bardzo praktyczny sposób, bo ładowność, geometria i wyposażenie terenowe szybko pokazują, czy dany pick-up pasuje do realnych potrzeb. Dobrze jest też od razu sprawdzić, czy auto ma sens nie tylko dziś, ale i za dwa lub trzy lata.
- Sprawdź realną ładowność - 1050 kg w T60 MAX robi dużą różnicę, jeśli naprawdę wożisz sprzęt, materiały albo komplet pasażerów z bagażem. W eTerronie 9 620 kg wystarczy wielu użytkownikom, ale nie każdemu.
- Policz, jak często będziesz holować - jeśli przyczepa z maszyną albo łodzią to codzienność, diesel będzie po prostu spokojniejszy w eksploatacji.
- Oceń dostęp do ładowania - przy eTerronie 9 ładowarka w domu lub w bazie zmienia wszystko. Bez niej elektryk w pick-upie traci sporą część przewagi.
- Sprawdź wyposażenie terenowe - blokada tylnego dyfra, tryby jazdy, osłony podwozia i sensowne opony mają większe znaczenie niż ekran multimedialny.
- Zrób jazdę próbną z obciążeniem - pusty pick-up może prowadzić się dobrze, a dopiero z ładunkiem pokaże, czy zawieszenie i układ kierowniczy mają odpowiedni zapas.
- Zapytaj o serwis i części - w autach użytkowych nie liczy się tylko cena zakupu, ale także dostępność obsługi i czas postoju w razie awarii.
Nie kupuję pick-upa wyłącznie po katalogu. Zawsze sprawdzam, jak zachowuje się na nierównościach, jak hamuje z obciążeniem i czy da się nim wygodnie manewrować w miejscu, w którym naprawdę będzie pracował. To prosty filtr, ale zwykle oszczędza rozczarowań.
Jeśli te punkty masz już poukładane, łatwiej zrozumieć, kiedy Maxus faktycznie wygrywa, a kiedy lepiej spojrzeć szerzej na cały segment.
Kiedy ten wybór ma sens, a kiedy lepiej szukać dalej
Gdybym miał zamknąć temat bez marketingu, powiedziałbym tak: T60 MAX ma najwięcej sensu tam, gdzie pickup ma być narzędziem pracy, a nie tylko efektownym samochodem do wszystkiego. eTerron 9 z kolei trafia do kierowcy, który chce połączyć teren, komfort, wysoką moc i elektryczną codzienność, ale ma gdzie ten samochód ładować.
Oba modele pokazują, że Maxus nie udaje klasycznej terenówki, tylko proponuje własny kompromis. To dobrze, bo dzięki temu łatwiej dobrać auto do scenariusza: budowa, leśne dojazdy, firma usługowa, holowanie, rodzinne wypady z przyczepą czy praca w mieście. Jeśli ktoś szuka bardzo surowego off-roadera z ogromnym aftermarketem i prostą konstrukcją do długiej eksploatacji w ciężkich warunkach, wciąż powinien porównać Maxusa z klasycznymi liderami segmentu.
Ja widzę to tak: w ciężkiej robocie i przy częstym holowaniu bardziej przewidywalny jest T60 MAX, a tam, gdzie liczą się komfort, moc i elektryczna codzienność, lepiej wygląda eTerron 9. Oba mają sens, ale tylko wtedy, gdy kupujesz je pod konkretny scenariusz, a nie pod samą modę na pickupy.